Marcel Hoffman – człowiek nastawiony na rozwój – Wywiady z inspirującymi ludźmi – #4

Marcel Hoffman to etatowy pracownik korporacji, który od 2016 roku prowadzi bloga nastawienienarozwoj.pl poświęconego realizacji celów i rozwojowi osobistemu. Oprócz tego nagrywa podcasty, materiały wideo, czyta masę książek, uprawia sport i oczywiście realizuje swoje marzenia i cele. Czy o czymś zapomniałem?

Ostatnio właśnie zastanawiałem się, jakbym opisał samego siebie, gdyby ktoś mnie o to poprosił. Ale chyba nie zrobiłbym tego lepiej, niż Ty to zrobiłeś 🙂

Marcel, zanim zapytam Cię, skąd bierzesz na to wszystko czas, powiedz, jaką książkę ostatnio przeczytałeś?

Autobiografię Benjamina Franklina, jednego z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych.

Czy ją polecasz? Co wartościowego można w niej znaleźć?

Bardzo polecam. Generalnie lubię i polecam czytanie biografii, bo można w nich znaleźć wiele schematów postępowania w życiu, które można testować w swoim życiu.

Na przykład Benjamin Franklin bardzo dużo czytał od najmłodszych lat, przestrzegał określonej codziennej rutyny, był oszczędny i przedsiębiorczy, otaczał się ludźmi lepszymi od siebie. Benjamin Franklin stosował to wszystko w XVIII wieku, o czym piszą dzisiaj w najlepszych książkach z tematyki  kontaktów z ludźmi, produktywności czy przedsiębiorczości. Pewne reguły są niezmienne i uniwersalne.

Gdybyś miał zastosować tylko jedną poradę z tej książki, to co to by było?

Być bardziej pomocnym dla innych ludzi i budować trwalsze relacje z ludźmi.

Skąd bierzesz na to wszystko czas?

Każdy z nas ma tyle samo czasu do dyspozycji, więc to kwestia wyboru, na co ten czas przeznaczamy. A skoro trzeba wybrać, to też z czegoś trzeba zrezygnować. Więc aby mieć więcej czasu zrezygnowałem z oglądania telewizji, grania w gry, przeglądania mediów społecznościowych, zastanawiania się co ubrać do pracy lub co ugotować na obiad.

Poza tym to też kwestia optymalizacji pewnych czynności. Na przykład zakupy – ja robię zakupy spożywcze 2x w miesiącu oczywiście z listą zakupów. Tym samym nie muszę co chwilę biegać do sklepu, aby coś dokupić.

Innym przykładem może być czytanie – gdy poruszam się komunikacją miejską to zawsze mam ze sobą książkę.

Dochodzi też kwestia delegowania niektórych obowiązków. Póki co mam jedno mieszkanie, które wynajmuję w ramach najmu krótkoterminowego i jeszcze do niedawna nawet 5 razy w tygodniu to mieszkanie sprzątałem. Teraz mam już osobę do pomocy przy tej czynności toteż zwolniło mi się jakieś 6 godzin tygodniowo.

Nie byłbym sobą, gdybym nie zadał Ci tego pytania. Jak planujesz swój czas, swoje cele, to co chcesz zrobić, czy osiągnąć?

Wszystko wzięło swój początek w jednym pytaniu: „Gdybym miał 500 milionów złotych to, co bym robił”. Od tego zaczęło się projektowanie życia. Dalej, bazując na metodzie trzech poziomów i wizualizacji wstecznej, określiłem dla każdego celu trzy poziomy jego realizacji, czyli co muszę zrobić po drodze, aby ten duży cel zrealizować (poziom 1 to 20% celu, poziom 2 to 50% celu, poziom 3 to 100% celu). To wszystko spisałem w Excelu (a dokładnie w arkuszu Google)

Po, co tak się bawić? Tym sposobem testujemy czy to, co sobie ustaliliśmy, nam się podoba. Bo też warto wspomnieć o tym, że w celach i ogólnie w życiu powinno chodzić o to, aby robić jak najwięcej rzeczy przyjemnych i pożytecznych, a jak najmniej tych, których nie lubimy i które nie sprawiają nam przyjemności.

Kiedy ustaliłem swoje cele i poziomy, naniosłem to wszystko na skalę czasu, aby zobaczyć czy w danym roku są możliwe do osiągnięcia dane cele. W ten sposób mam zaplanowanych kilkanaście lat do przodu.

Oprócz planowania ważne jest również regularne podsumowywanie swoich celów, aby sprawdzić samego siebie. Ja takie podsumowania miesiąca spisuję na swoim blogu. Dzięki temu nie tylko śledzę realizację celów, ale też mogę sprawdzić cała swoją historię. To też może być jakaś pomoc dla innych osób, które chciałyby zacząć pracę z celami. Mogę sprawdzić moje cele i moje podsumowania i na ich podstawie stworzyć własne.

Marcel, lubisz cele. Zapisujesz je, śledzisz postępy. Masz już wyćwiczoną praktykę. Ale wiele osób nawet jak chce zacząć planować, to nie wie, od czego zacząć. Czy jest kilka prostych rad, które mógłbyś dać komuś na początek przygody z planowaniem?

Odwołując się do klasyka, czyli do filmu Chłopaki nie płaczą można powiedzieć prosto – znajdź to, co chcesz robić i zacznij to robić. Może brzmi to banalnie czy nawet śmiesznie, ale w tym zdaniu kryje się cały sens szerokopojętego samorozwoju. Bo jeśli wiesz, co chcesz robić, to po prostu nie zajmujesz się innymi rzeczami, bo szkoda Ci na nie czasu. I wtedy planowanie jest proste.

Ale też dobrą metodą planowania na początku jest określenie 3 najważniejszych zadań do zrobienia danego dnia. To daje już konkretny kurs na dany dzień. Do tego ćwiczenia, wystarczy długopis i kartka papieru. A w spisaniu celu czy też zadania na papier jest jakaś ukryta siła. Bo to stanowi swego rodzaju kontrakt, który zawierasz sam ze sobą, więc automatycznie szanse na zrealizowanie takiego zadania czy celu wzrastają, bo nie chcesz przecież zawieść samego siebie.

Zdarza Ci się spotykać osoby, które reagują alergicznie na takie słowa jak planowanie, cele, produktywność, czy efektywność? Jeżeli tak to próbujesz je przekonać do planowania, czy może jednak odpuszczasz sobie? Jeżeli tak, to masz jakieś magiczne sposoby, by pokazać, że jednak warto planować?

Zdarza mi się, szczególnie w pracy w korpo. W korpo ludzie pracują od fakapu do asapu i niewiele jest tutaj czasu na większe cele. Co do efektywności to niestety korporacje, przynajmniej te, w których ja pracowałem, bardziej pochwalają osobiste poświęcenia niż osobistą efektywność. Mówiąc inaczej – w korpo, jeśli potrafisz usprawnić swoją pracę tak, aby wykonywać ją w 2 godziny, to zamiast iść do domu po tych 2 godzinach dostaniesz raczej nowe zadania, aby pracować mimo wszystko tych 8 godzin.

Zdaję sobie sprawę, że są inne rodzaje umów i inne firmy, ale ogólna mentalność w polskich firmach jest taka, że trzeba te 8 godzin być i pracować (lub udawać, że się pracuje).

Takich osób oczywiście nie przekonuję ani do wyznaczania celów, ani do poprawiania efektywności.

Natomiast osoby, z którymi stykam się poza pracą, są bardziej świadome wartości swojego czasu i bardziej rozumieją sens wyznaczania celów, zwiększania produktywności i efektywności. Ich nie muszę już przekonywać, ale za to możemy wzajemnie wymieniać się przemyśleniami na te tematy.

Odnoszę wrażenie, że negatywny wizerunek planowania i osób robiących plany jest mocno utrwalony w kulturze masowej. Zazwyczaj takie osoby przedstawiane są jako nudne, pozbawione humoru, a ich życie wygląda jak praca księgowego w starym zakurzonym gabinecie. Ostatnio trafiłem nawet na reklamę jednego z producentów alkoholu, który pytał na bilbordzie: „Żyjesz zgodnie z planem, czy w zgodzie ze sobą?” Zgodzisz się z takim ostrym przeciwstawieniem planowania i życia w zgodzie ze sobą?

Właśnie planowanie to życie w zgodzie ze sobą. Jeśli przyjrzymy się osobom znanym i ciekawym stwierdzimy, że one wszystkie żyły zgodnie z planem.

Weźmy na przykład Arnolda Schwarzeneggera. Ostatnio czytałem jego biografię i można o niej powiedzieć, że jego życie przebiegło zgodnie z jego własnym, pięknym planem. Arnold został mistrzem kulturystyki, bo chciał tego, odkąd skończył kilkanaście lat i temu podporządkował swój rozkład dnia i swoje życie w tamtym czasie. Arnold został sławnym aktorem, bo tego chciał i dokładnie zaplanował swoje lekcje angielskiego, lekcje dykcji, lekcje aktorstwa. Tak samo było z jego karierą inwestora na rynku nieruchomości i oczywiście z karierą polityka. Nic nie było dziełem przypadku.

Arnold nie jest oczywiście wyjątkiem. Dlatego właśnie biografie są ciekawe, bo widzimy wtedy, że sukces nie jest przypadkowy. Aby osiągnąć sukces i mieć życie, takie jakie się chce mieć, trzeba to po prostu zaplanować i te plany realizować.

Ten negatywny wizerunek planowania wynikać może z tego, że zostaliśmy nauczeni natychmiastowej gratyfikacji; najnowszy serial? Dwa kliknięcia i już odtwarza się na Netflix. Najnowszy album Rammstein? Jest już na Spotify.

Sukces osiąga mniejszość, która potrafi tę gratyfikację odłożyć w czasie. Ci, którzy tego nie potrafią, oczekują natychmiastowej gratyfikacji i odnajdują ją zwykle w szybkich i łatwych rozrywkach, jedzeniu, piciu itd.

A czy osoby mające cele i planujące swój dzień są nudne? Myślę, że to stereotyp. Równie dobrze, ktoś, kto nie ma celów w życiu też może być nudny. To zależy od osoby. Ale zauważyłem też, że te osoby, które mają swoje cele i je realizują, mają też do opowiedzenia ciekawe historie.

Jakiś czas temu wyznałeś na Facebooku i chyba nie tylko na nim, że lubisz poniedziałki? Dlaczego, przecież zazwyczaj ludzie nie lubią poniedziałków?

Ludzie, którzy nie lubią poniedziałków, prawdopodobnie nie lubią swojego życia w ogóle. Poniedziałek to dla większości pierwszy dzień nowego tygodnia pracy. Więc jeśli nie lubisz swojej pracy, to pewnie Twoim ulubionym dniem jest tylko piątek, ewentualnie też sobota. A tydzień ma 7 dni. Warto byłoby tak zaprojektować swoją pracę i życie, aby polubić zarówno poniedziałek, jak i każdy inny dzień tygodnia.

A że właśnie ja niemal każdego dnia swoje cele realizuję, to sprawia, że lubię to, co robię. Lubię poniedziałki, wtorki i inne dni tygodnia.

Kolejna kontrowersyjna sprawa. Co myślisz, gdy słyszysz od kogoś „Nie mam czasu”?

Odkąd czytam nieco więcej książek i poznaję różne filozofie życia i różne historie ludzi, zaczynam też rozumieć ludzi, którzy mówią, że nie mają czasu. Bo oni mogą faktycznie nie mieć czasu, bo czas ma ich (w garści).

I właśnie tacy ludzie najwięcej skorzystaliby z planowania. Bo prawda jest taka, że jeśli my sami swojego czasu nie zaplanujemy, to inni zrobią to za nas. Nasza rodzina, nasi znajomi, nasz szef. Więc jeśli chcemy coś zrobić, to po prostu to zaplanujmy, będzie nam łatwiej.

Robisz postanowienia noworoczne?

Robiłem kiedyś, zanim zacząłem planować w perspektywie kilku lat. Teraz wystarczy, że otworzę arkusz z celami i wiem co mam do osiągnięcia w 2020 roku czy w 2025 roku. Zamiast takich standardowych postanowień, robię podsumowanie roku i dokonuję ewentualnych zmian na rok przyszły.

Cele prowadzą do idealnego życia, więc nie muszę co chwilę wyznaczać sobie nowych celów.

W przeciwieństwie do wielu osób piszących o celach, w tym do mnie, bardzo otwarcie pokazujesz swoje cele w różnych obszarach i poziom ich realizacji. Twoja lista robi naprawdę imponujące wrażenie i wpędza w kompleksy 🙂 Nie boisz się takiej otwartości? W końcu może, być tak, że pojawią się opóźnienia, niektórych celów możesz nie zrealizować lub z nich zrezygnować. Co wtedy?

Opóźnienia na pewno się pojawią i będzie też tak, że niektórych celów nie zrealizuję. Ale tak też powinno być. Bo te cele polegają na eksperymentowaniu, próbowaniu i dopasowywaniu do siebie. Cele celami, ale sama droga do ich realizacji powinna być ciekawa i w miarę przyjemna. Bo jeśli po drodze będziemy się męczyć, cierpieć i negatywnie oddziaływać na inne osoby, to czy będziemy cieszyć się z celu, który osiągniemy?

Dlatego właśnie dzielę cele na poziomy, aby już na etapie realizacji poziomu 1 sprawdzić, czy dany cel jest dopasowany do mnie. Jeśli to nie to, to go usuwam. I tak było na przykład z medytacją. Chciałem medytować każdego dnia, ale już na etapie medytowania przez 20 dni w miesiącu męczyłem się mimo przetestowania kilku różnych aplikacji czy też technik medytacji. Przeanalizowałem ten cel i doszedłem do wniosku, że uprawiając dużo sportu i czytając dość dużo książek, medytacji nie potrzebuję i ten cel wykreśliłem.

Spośród tych wszystkich celów masz takie, które są dla Ciebie ważniejsze od innych?

Nie. W moim przypadku działa to tak, że jeden cel jest związany z innymi. Na przykład, gdy dużo ćwiczę i regularnie chodzę na crossfit (cel: Sportowiec – crossfit) to mam energię do pracy (cel: biznesmen) i wtedy więcej zarabiam i mogę oszczędzać (cel: inteligentny inwestor) oraz inwestować (cel: nieruchomości).

Konkretna postawa, jaką wymusza dany cel, ma korzystny wpływ na inne cele. Działa to całkiem fajnie.

Jakie masz plany na najbliższy rok? Co chcesz osiągnąć?

Zerknę tylko do mojego arkusza z celami 🙂

M.in. przebiegnę półmaraton nad polskim morzem, wezmę udział w zawodach crossfit, kupię nową nieruchomość na wynajem, stworzę swój pierwszy kurs online.

To też jest ważne, że tych kilka powyższych celów zrealizuję dlatego, że już teraz pracuję nad ich realizacją.

Regularnie biegam, regularnie ćwiczę cross fit, powoli zwiększając intensywność treningów, odkładam pieniądze na zakup nieruchomości, dużo czytam. Mówi się w końcu, że to jak będzie wyglądała nasza przyszłość, zależy od tego co zrobimy dzisiaj.

Jak wygląda Twój typowy dzień i czy w ogóle taki masz?

Mój typowy dzień jest chyba podobny jak u innych osób. Zanim wyjdę do pracy (a nadal pracuję na etacie) to rano ćwiczę jogę. Jako że jeżdżę komunikacją miejską do pracy to w drodze zawsze mam ze sobą książkę. Po pracy, czyli po godzinie 16 jest czas na sport, aby trochę się rozruszać. Następnie do zrobienia są konkretne zadania na dany dzień związane z celami (na przykład: wysłanie oferty do klienta, wystawienie faktury, umówienie się na spotkanie, nagranie podcastu). Oczywiście czas dla rodziny, a wieczorem wyciszenie. Staram się każdego dnia pisać dziennik. To pozwala mi wyrzucić z głowy myśli z całego dnia, co jest szczególnie dobre przed snem.

Co Cię motywuje do działania?

Moje cele oczywiście 🙂 Projektowałem je z myślą o moim idealnym życiu i gdy każdego dnia robię te małe kroczki i powoli te cele realizuję, to też wiem, że powoli zbliżam się do mojego idealnego życia.

Ale nie zawsze jest to takie łatwe i oczywiście mam też trudniejsze dni, gdy po prostu się nie chce. Ogólnie o motywacji można książki pisać, ale w moim przypadku spróbowałem wielu technik takich jak m.in. afirmację czy inspirowanie się innymi ludźmi, ale to nie działało.

Teraz gdy brakuje mi motywacji, stosuję dwie techniki: zmuszam się do pracy, bo zauważyłem, że motywacja wzrasta wraz z działaniem. Najtrudniej jest po prostu zebrać się w sobie i zacząć, a później już idzie łatwo.

Drugą techniką jest po prostu odpoczynek. Czasem robię sobie kilkudniową przerwę od wszystkiego, nawet od czytania, aby z jednego strony odpocząć, a z drugiej nabrać dystansu. Po takiej przerwie aż chce się pracować 🙂 Tak, odpoczynek jest ważny. Tylko warto też zwrócić uwagę na jakość tego odpoczynku. Bo spędzanie czasu w mediach społecznościowych niekoniecznie jest dobrym pomysłem, bo wtedy nasz mózg nie odpoczywa. U mnie takim dobrym odpoczynkiem może być wyjazd w góry, spacer po parku, czy ugotowanie czegoś dobrego i nowego na obiad.

Jaka jest Twoja pierwsza myśl po przebudzeniu?

To będzie dobry dzień!

Jestem optymistą i po przebudzeniu cieszę się na nadchodzący dzień.

Jaka jest Twoja ostatnia myśl przed zaśnięciem?

Wszystkie myśli staram się przenieść na papier dziennika, ale zdarza mi się myśleć o tym, co mogłem zrobić lepiej lub inaczej w danym dniu.

Dziękuję Ci za rozmowę. Na koniec powiedz jeszcze, gdzie można Cię znaleźć w Internecie?

Dziękuję Ci Piotr za zaproszenie do tego fajnego wywiadu i za ciekawe pytania.

Najłatwiej znaleźć mnie na blogu: nastawienienarozwoj.pl w zakładce ‘o mnie’. Dzięki i pozdrawiam 🙂

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

 

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA I NIE PRZEGAP  ŻADNEGO ARTYKUŁU.

 

Dbam o swoich stałych czytelników i zawsze jako pierwsi otrzymują informacje o tym co dzieje się na blogu. Oprócz tego subskrybenci otrzymują porady i triki, a także biorą udział we wszystkich bezpłatnych wydarzeniach, które organizuję. Dodatkowo na dobry początek znajomości dorzucam bezpłatnego e-booka “9 sposobów na więcej czasu.”

Zostań subskrybentem bloga i otrzymaj dostęp do tego wszystkiego, do czego inni nie mają dostępu. Jedyne co trzeba zrobić, to kliknąć ten mały czerwony przycisk.