4 godzinny tydzień pracy

Tę książkę chciałem przeczytać od dawna, ale zawsze jakość tak się składało, że sięgałem po coś innego. Może dlatego, że to całkiem spora cegła (prawie 500 stron), a może dlatego, że bałem się, że nie dorówna moim oczekiwaniom. Co już zdarzało się wcześniej.

Tak było przecież w przypadku wielu książek, które recenzowałem już na blogu, chociażby Dlaczego jesteś głupi, chory i biedny?, Laptopowego milionera, czy 12 tygodniowego roku (chociaż ta akurat była merytoryczna). W przypadku 4 godzinnego tygodnia pracy oczekiwania były jeszcze większe, w końcu to książka Tima Ferrissa.

Kim jest Tim Ferriss?

Tm Ferriss jest amerykańskim przedsiębiorcą, inwestorem, mówcą i autorem poradników, w tym tego recenzowanego. Na Facebooku obserwuje go 950.000 osób, na Twitterze prawie 1.600.000 osób, na YouTubie prawie 450.000 osób. Jego podcast pobrano ponad 300 milionów razy. Jest fenomenem i inspiracją dla wielu początkujących przedsiębiorców. Jednak mam z nim jeden problem, ale o tym za chwilę.

To, co najlepsze

Idea książki, czyli „pracuj mniej, żyj lepiej”. Tak idea jest mi bardzo bliska. Do tego mocna i wyraźna negacja pracoholizmu. Tim uważa go za chorobę toczącą społeczeństwo i odbierającą ludziom ich życie.

W książce jest sporo porad, które mogą pomóc osobom prowadzącym działalność gospodarczą lub ją rozpoczynającym. Jest też trochę wartościowych rad z zakresu zarządzania czasem. Niestety większość z nich to mikroporady.

Duża dawka optymizmu, chociaż momentami jest aż za słodko. Za to rozdział o eliminacji jest jak najbardziej do przeczytania, zwłaszcza część poświęcona diecie niskoinformacyjnej – sam stosuję i jestem z niej bardzo zadowolony.

 Słabe punkty

Przegadana i zbyt obszerna. Można to było zmieścić na zdecydowanie mniejszej liczbie stron. Pierwszych kilkanaście stron zniechęca do dalszego czytania. Miałem wrażenie, jakbym trafił na jakiegoś sekciarza, który odnalazł jedyną słuszną drogę do sukcesu. Bardzo możliwe, że tak się stało, ponieważ Tim twierdzi, że istnieje na świecie grupa ludzi, których określił jako „Bogatych w Zupełnie Nowy Sposób”.

Tim w wielu miejscach zapomina o tym, jak harował po kilkadziesiąt godzin dziennie by zapracować na swój sukces i możliwość pracowania przez tytułowe 4 godzinny tygodniowo. Co jak się okazuje, nie jest wcale do końca prawdą – chociażby na promocję tej książki poświęcał zdecydowanie więcej niż 4 godziny tygodniowo.

Kolejny problem to moralność związana z tym, jak osiągał sukcesy, którymi chwali się w książce. Na przykład został mistrzem kick boxingu w Chinach po 4 tygodniach nauki. Jak to osiągnął? Przed ważeniem kwalifikującym do określonej kategorii wagowej Tim mocno odwodnił się i dzięki temu następnego dnia walczył w kategorii wagowej o trzy klasy niżej niż powinien (oczywiście z powrotem nawodnił się i wrócił do właściwej wagi). Pominę milczeniem kwestię techniki, jaką zastosował do tego by wygrać. O ile oszukanie przy ważeniu jest ewidentne, o tyle jego technika mieściła się w ramach regulaminu, jednak nie miała wiele wspólnego z kick boxingiem.

Tim postrzega w kategoriach sukcesu korespondowanie z żoną przez asystentkę. Jak sam zauważa, w relacjach z żoną, asystentka zwolniła go z pewnych drobiazgów, za które wcześniej sam odpowiadał, np. przeprosiny za niedotrzymanie słowa 🙁

Razi część poświęcona osobom, które odniosły sukces dzięki jego książce. Możliwe, że tylko ja nie lubię ich czytać, ale nigdy nie wiem, czy to prawda, czy tylko fałsz. Do tego pełne są tego nieznośnego hura optymizmu, od którego odechciewa się czytać dalej. Za dużo jest też promocji produktów i narzędzi, z których korzysta Tim.

Spora część rad nie jest uniwersalna i możliwa do zastosowania przez każdego, a w przypadku tego typu poradników powinno tak być. Zwłaszcza w zakresie prowadzenia biznesu.

Część rad mocno odstaje od polskich realiów, ale to nie wina autora, on książkę napisał przede wszystkim na rynek amerykański.

Mam też wątpliwości moralne co do outsourcingu części biznesu do Indii i wykorzystywanie głodowych stawek do tego, by zarabiać duże pieniądze na wykorzystywaniu przewagi kosztowej.

Wiele z rad zawartych w książce skierowanych jest do osób głęboko zakotwiczonych w egoizmie i nie bardzo przejmujących się innymi.

Do tego upływ czasu obszedł się brutalnie z książką. Część rad jest już nieaktualna. Pewne zadania o wiele łatwiej robić stosując bardziej nowoczesne rozwiązania niż te proponowane w książce.

Dla kogo ta książka?

Dla osób, które:

  • są singlami. Tak, pomimo że Tim twierdzi, że każdy może żyć tak jak on, to jednak nie do końca prawda. Rodzinom z dziećmi trudno byłoby funkcjonować w sposób, jaki prezentuje w książce,
  • są młode, piękne i zdrowe, a do tego bez zobowiązań,
  • nie są przywiązane do żadnego miejsca,
  • nie mają problemów z nawiązywaniem nowych znajomości,
  • nie boją się ryzyka,
  • są Amerykanami.

Możesz sięgnąć po tę książkę, gdy myślisz o zmianie swojego życia, uwolnieniu się od kieratu ośmiogodzinnego dnia pracy. Potraktuj ją jednak bardziej jako inspirację i początek dalszych poszukiwań, niż zbiór prawd objawionych według których trzeba żyć.

Ocena:

Wartość merytoryczna: przeciętna i przegadana, do tego w wielu miejscach moralnie dwuznaczna

Przystępność treści: treść przedstawiona w sposób przystępny

Sposób prezentacji treści: przeciętny poziom edytorski

Ocena końcowa: są lepsze książki

Zdjęcie wykorzystane we wpisie zostało wykonane przez Yuliya Kosolapova i pobrane z Unsplash.

PODOBAŁ CI SIĘ TEN ARTYKUŁ?

Jeżeli tak, to zapisz się do newslettera, aby nie przegapić kolejnych artykułów. Przy okazji dostaniesz w prezencie e-booka "9 sposobów na więcej czasu".
marzenia

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na przetwarzanie poniżej podanych danych osobowych. Dane te będą przetwarzane wyłącznie w celu pobrania e-booka i otrzymywania ode mnie wiadomości. W każdej chwili będziesz mógł odwołać udzieloną zgodę [więcej szczegółów w Polityce prywatności i cookies].
Nawigacja