Muzeum stron internetowych

W ostatnim wpisie pochwaliłem banki spółdzielcze za roztropność, tym razem dostaną burę. Przejrzałem 522 strony internetowe banków spółdzielczych (tyle BS-ów ma strony internetowe), z czego tylko garstka ma strony, które można uznać za dobre. Na marginesie uważam za przerażające to, że w dzisiejszych czasach są jeszcze banki, które nie mają swojej strony internetowej. Co robi zarząd tych banków i pracownicy marketingu?

Wracając do tematu czytając poniższe punkty poznasz moją listę 7 grzechów głównych popełnionych przez twórców większości stron internetowych banków spółdzielczych:

  1. Informacja o dacie.

Nie wiem, po co na stronie internetowej wielu banków spółdzielczych jest informacja o dzisiejszej dacie.  Nikt nie sprawdza daty na stronie swojego banku, wystarczy spojrzeć na zegarek, telefon lub komputer, z którego aktualnie się korzysta, żeby sprawdzić datę. Taka informacja była może fajna dwadzieścia lat temu, ale teraz nie ma racji bytu i wygląda zwyczajnie źle. Wyrzuć datę ze swojej strony, to nie jest bajer, ale obciach, nawet serwisy informacyjne nie zamieszczają na swoich stronach informacji o dacie (no może poza pap).

  1. Informacja o godzinie, lub co gorsza zegar ze wskazówkami.

Jak wyżej. Przy czym jeżeli masz na stronie zegar ze wskazówkami to wywal go nim skończysz czytać to zdanie, bo wygląda to strasznie nieprofesjonalnie to nie Teleexpress.

  1. Kto dziś obchodzi imieniny?

Podobnie jak w punkcie 1. W dobie portali społecznościowych, wszechobecnych kalendarzy i elektronicznych „przypominaczy” taka informacja jest nikomu nie potrzebna. Wątpię, aby ktokolwiek wchodził specjalnie na stronę banku, aby sprawdzić dzisiejszych solenizantów. Wyrzuć to.

  1. Design rodem z lat 90-tych.

To chyba największa bolączka banków spółdzielczych – strony internetowe, które powinno oglądać się w muzeum. Brzydkie, ze staroświeckim wyglądem. Dodatkowo twórcy tych stron popełnili masę grzechów przeciw kanonom dobrego projektowania stron internetowych, takich jak:

  • jaskrawe, męcząco wzrok kolory,
  • zbyt duża lub zbyt mała czcionka,
  • mrugające elementy graficzne i dziwne animacje,
  • brak jakichkolwiek standardów dotyczących kolorystyki, czcionki, linków, nagłówków.

Nie będę nawet wspominał o czymś takim jak intuicyjność obsługi, z którą niektóre banki mają też problem, o tym będzie za chwilę. Wygląd strony internetowej aktualizuje się najrzadziej, co trzy lata (nawet Google zmienia wygląd swojej wyszukiwarki – chociaż robi to bardzo dyskretnie). Pamiętaj przeciętnemu użytkownikowi Internetu wystarczą maksymalnie 3 sekundy, aby ocenić czy chce dalej korzystać z danej strony czy też nie. Myślę, że na stronach wielu banków spółdzielczych potencjalni klienci nie przebywają nawet tyle.

  1. Skórka zrzeszeniowa.

To dotyczy jednego zrzeszenia, które udostępniło kiedyś standardową „skórkę”, może w myśl zasady lepsza jakakolwiek strona niż żadna. Może, ale mam takie same uwagi do niej jak do stron z lat 90-tych.

  1. Brak podstawowych informacji.

Usability, czyli użyteczność. Mam wrażenie, że część banków spółdzielczych nie wie, co to jest? Na wielu stronach nie można znaleźć bardziej szczegółowych informacji o produktach i usługach brakuje tabel oprocentowania i tabel prowizji i opłat, czyli tego, co najbardziej interesuje większość klientów. Natomiast banki odsyłają nas do oddziału po więcej informacji. A ja powiem tak nie po to wchodzę na stronę internetową banku, żeby odsyłano mnie do oddziału. Po to ludzie korzystają z Internetu, żeby nie musieli chodzić do oddziału.

  1. Brak responsywności.

O responsywności napisałem artykuł w BS.NET z listopada 2015 roku. Obecnie to przyszłość stron internetowych. Coraz więcej osób korzysta z urządzeń mobilnych do przeglądania stron internetowych. Nie będę się powtarzał, ale strony internetowe za pomocą urządzeń mobilnych przegląda, co drugi posiadacz takiego urządzenia. Liczba ta będzie systematycznie wzrastać. Jeżeli strona jest nieresponsywna to przeciętny użytkownik przebywa na niej nie więcej niż sekundę. Jesteś gotowy na stratę coraz większej rzeczy klientów to zostaw sobie stronę niedostosowaną do dzisiejszych standardów.

Rozejrzyj się trochę, zobacz strony internetowe innych banków, zwłaszcza komercyjnych i zagranicznych i zastanów się czy aby twój bank nie został dwie dekady w tyle. To w świecie Internetu całe wieki.

Nawigacja
Inline
Inline