Historie, które nas jednoczą

Był 2004 rok, moja żona, ja, Wiedeń, cała sterta bagaży i nasz samochód z czterema przebitymi oponami. Do tego musieliśmy opuścić pokój w schronisku.

 Za tydzień mieliśmy rozpocząć studia, a nie mieliśmy gdzie spać – nikt nie chciał nam wynająć mieszkania. I do tego jeszcze te pocięte opony. Byliśmy na samym dnie. Wszystko poszło nie tak, jak planowaliśmy. Ale nie mogliśmy się teraz poddać.

Znaleźliśmy, więc wulkanizatora, niestety był trochę daleko, 4-5 przystanków tramwajowych. I tak razem z żoną ruszyliśmy w drogę, przez kolejne dwie godziny jeździliśmy tramwajem w te i z powrotem za każdym razem przewożąc jedno przebite koło w torbie podróżnej.

W końcu przykręciliśmy ostatnie koło i odetchnęliśmy z ulgą. Następnego dnia wynajęliśmy mieszkanie i wszystko potoczyło się już mniej więcej tak jak planowaliśmy.

Ta historia to jedna z fundamentalnych opowieści o naszym małżeństwie, to opowieść o tym, że w trudnych chwilach zawsze stajemy razem do walki i nigdy się nie poddajemy, wspieramy się i rozwiązujemy wspólnie problem.

To jedna z tych historii, które opowiada się na wszystkich, albo prawie wszystkich, imprezach rodzinnych i nie tylko rodzinnych. Ta historia należy do grupy opowieści rodzinnych, które nas jednoczą i pokazują, kim tak naprawdę jesteśmy, jako ludzie, rodziny, zespoły czy organizacje. Bo takie historie są opowiadane nie tylko w każdej rodzinie, ale również w każdej pracy.

Historie te wskazują na to, co jest dla nas najważniejsze, często pokazują też jak radzimy sobie z problemami i co z tego wynika, a niekiedy przestrzegają nas przed popełnianiem błędów.

Warto takie historie zapisywać, ponieważ stanowią bezcenne źródło wiedzy o ludziach nam bliskich, ich motywacji, celach i tym, co dla nich ważne.

A jaka jest Twoja historia?

Nawigacja
Inline
Inline