Czy coś się stanie gdy zabraknie banków spółdzielczych?

Jedną z metod odkrywania wartości wewnątrzorganizacyjnych i określania unikalności przedsiębiorstwa jest metoda polegająca na zadaniu pracownikom tej organizacji wydawałoby się prostego pytania: Co się stanie gdy twoja firma zniknie z rynku? Co stracą jej klienci, pracownicy (oprócz oczywiście pracy), dostawcy, społeczeństwo i właściciele.

Zatem zadam to pytanie jeszcze raz i poszukam na nie odpowiedzi: Co by się stało gdyby banki spółdzielcze zniknęły z rynku?

Moja pierwsza myśl wcale nie powędrowała w kierunku klientów, ale w kierunku pracowników. Jako pracownik banku spółdzielczego podobnie zresztą jak ponad 33.000 innych zatrudnionych w bs-ach straciłbym pracę. Co jeszcze byśmy stracili jako pracownicy – to kwestia mocno indywidualna i zależna od poszczególnych banków oraz panujących w nich kulturach organizacyjnych. Więc ten temat pozostawię każdemu do rozważenia, wskazując jedynie ze swojej strony mój wpis na temat opinii użytkowników portalu goldenline o pracy w bankach spółdzielczych.

Druga myśl dotyczyła klientów – co oni by stracili gdyby zniknęły wszystkie banki spółdzielcze (przy założeniu, że nie tracą zdeponowanych w nich środków)? Jaką unikalną wartość oferują banki spółdzielcze swoim klientom? Myślę, że ci klienci nie straciliby nic. Może jest to odpowiedź niesprawiedliwa, a może nawet oburzająca. Zgadzam się. Ta odpowiedź to wyzwanie, które rzucam bankom spółdzielczym – udowodnijcie, że jednak coś by stracili klienci bs-ów.

Ale zanim przejdę do wyzwania napisze dlaczego uważam, że klienci nie straciliby niczego. Na potrzeby tych rozważań podzieliłem klientów banków spółdzielczych na dwie grupy:

klientów, którzy mają łatwy dostęp do dużej liczby banków (zazwyczaj mieszkańcy miast),

klientów, którzy mają łatwy dostęp tylko do 1 banku (zazwyczaj jest to bank spółdzielczy, a ci klienci to zazwyczaj mieszkańcy obszarów wiejskich). Pierwsza grupa (mieszkańcy miast) po chwilowym szoku, szybko znalazłaby sobie nowy bank i korzystała z jego usług, czasami tylko z nostalgią wspominając swój stary bank (czy ktoś to w ogóle robi – tzn. myśli o swoim poprzednim banku z nostalgią?). Zresztą co to za pocieszenie. Zatem ci klienci nie tracą za wiele jeżeli chodzi o dostęp do placówki bankowej. Druga grupa (mieszkańcy wsi) wbrew pozorom wcale nie są w złej sytuacji. Część z nich wybierze bank w najbliższej miejscowości i skorzysta z oferowanej przez niego bankowości internetowej, a część skorzysta z usług Banku Pocztowego, który ściśle współpracuje z Pocztą Polską, a jego produkty dostępne są w każdym okienku pocztowym (których jest 7.500, a więc więcej niż placówek banków spółdzielczych i prawie tyle co placówek banków komercyjnych).

Liczba placówek bankowych i pocztowych
Liczba placówek bankowych i pocztowych

Jeżeli nie bliskość to może indywidualne podejście. Może i tak, ale tak naprawdę na czym ono polega? Czy jest to indywidualny dobór produktów / usług bankowych? Kto z was czytających te słowa korzystał kiedyś z indywidualnie dobieranych produktów bankowych – ja nie, a z mojego doświadczenia, jako analityka kredytowego, 90% klientów nie ma żadnych specjalnych wymagań co do produktów oferowanych przez banki –standardowa oferta im zupełności wystarcza. To może indywidualne podejście w obsłudze klienta na linii opiekun – klient. Może, ale gwarantuje, że w innych bankach sprzedawcy też zabiegają o klientów.

Wiem szybka decyzja kredytowa, bez potrzeby przesyłania dokumentów do centrali w Warszawie lub poza granicami kraju. To trochę dla mnie taki mit, banki komercyjne przesyłają dokumenty do centrali lub zagranicę tylko w przypadku dużych albo bardzo dużych zaangażowań – to takie zaangażowanie, których banki spółdzielcze nie są w stanie obsłużyć (ze względu na wymogi kapitałowe). A z tą szybkością decyzji to też moim zdaniem jest mit, przynajmniej jeżeli mówimy o przeciętnym Kowalskim. W jednym z banków komercyjnych proces uzyskiwania karty kredytowej (w przypadku gdy mamy rachunek internetowy) wynosi 10 – 15 minut, a jeże linie mamy to około 30 minut, tyle ile potrzeba na przedstawienie oferty i podpisanie umowy. Do tego bank od razu wydaje kartę kredytową tymczasową (do czasu otrzymania właściwej karty kredytowej). Może trochę inaczej jest w przypadku klientów, których nie chcą obsługiwać banki komercyjne (np. w pewnym momencie byli to deweloperzy), ale to raczej żaden powód do dumy, że ktoś korzysta z naszych usług tylko dale tego, że inni nie chcieli go obsłużyć.

Pozostali jeszcze rolnicy i kredyty z dopłatami. To też żadna korzyść. ARiMR na pewno podpisałaby umowę z jakimś dużym bankiem komercyjnym i w/w kredyty byłyby dalej dostępne.

Cóż, żadnych pozytywnych wieści, a jak się zastanowić nad udziałem bs-ów w całym sektorze (6-7%) to na ponad 570 banków spółdzielczych jest to udział mikry (dla pojedynczego banku liczony w setnych lub tysięcznych procenta całego rynku).

Udział banków spółdzielczych w rynku bankowym
Udział banków spółdzielczych w rynku bankowym

Dodatkowo ten udział się nie zmienia od lat. Dlaczego się nie zmienia? Może dlatego, że banki spółdzielcze tak naprawdę wcale nie mają do zaoferowania nic lepszego niż banki komercyjne?

Zatem co stracą klienci gdy zabraknie banków spółdzielczych? – to bardzo ważne pytanie. W długiej perspektywie czasu, ważniejsze od CRD IV i związanych z nią zmian na rynku bankowym.

Możliwość komentowania została wyłączona.

Nawigacja
Inline
Inline